Kapliczki i krzyże przydrożne w pejzażu pogranicza
Pamiętam z dzieciństwa stary przydrożny krzyż. Był piękny w swej prostocie. Jedyną jego ozdobą była mitra wieńcząca pionowe ramię. Zaciekawiały i rozbudzały dziecięcą wyobraźnię tajemnicze, wykonane cyrylicą napisy na podstawie, wówczas już prawie nieczytelne. Z biegiem czasu, podczas kolejnego odnawiania, krzyż stracił ukośną poprzecznicę, wkopano go głębiej. Napisy całkowicie się zatarły. Ale stał nadal na skraju dróg, w miejscu, gdzie krzyżowały się niegdyś granice zaborów austriackiego i rosyjskiego. Przypomniałem sobie o nim po wielu latach. Chciałem go sfotografować, utrwalić dla przyszłych pokoleń. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zamiast starego drewnianego krzyża ujrzałem zupełnie nowy, metalowy, wykonany z rur wodociągowych. Stoi w tym samym miejscu, ale całkowicie już zatracił swój dawny charakter.
Tak dzieje się z wieloma świadectwami przeszłości. Trwają one od wieków tam, gdzie zostały ustawione. Zmienia się ich forma, materiał, z którego są wykonane, ale treści które niosą pozostają niezmienne, mimo zmieniających się pokoleń, a wraz z nimi – rożnych tradycji chrześcijańskich.
Coraz częściej z pejzażu naszych wsi znikają drewniane krzyże, ustępując miejsca bardziej trwalszym, wykonanym z metalowych kształtowników lub betonu. Nie są już one świadectwem pracy wiejskich cieśli, lokalnych świątkarzy i solidnego kowalskiego rzemiosła. Stają się typowym, pozbawionym indywidualnych cech wyrobem przemysłowym, wykorzystującym fabryczne elementy konstrukcyjne. Pejzaż pogranicza nie jest pod tym względem wyjątkowy. Tu także powoli odchodzą w przeszłość drewniane krzyże i kapliczki, będące przez wieki świadectwem wielokulturowej tradycji tych ziem, łączącej w sobie duchowe pierwiastki Wschodu i Zachodu.
Celem tego opracowania jest opisanie i zatrzymanie w kadrze pejzażu, który z roku na rok ulega gwałtownym przeobrażeniom, poddając się coraz częściej unifikacji, zatracającej jego regionalny charakter i formy. Poruszaną przez nas tematyką zajmowało się wielu badaczy, by wymienić choćby znakomitą pracę Tadeusza Seweryna, czy pozostające na ściśle lokalnym gruncie opracowania Janiny Petery i Alfreda Gaudy. W cytowanych pracach zabytki z obszaru ścisłego pogranicza nie zostały gruntownie przebadane i zauważone, co zaobserwować można na załączanych mapach ich występowania. Prezentowana praca, choć stara się udokumentować lokalny krajobraz kulturowy z jego różnorodnością form kapliczek i figur przydrożnych, nie rości sobie pretensji do dogłębnego ich opracowania. Jest próbą fotograficznego udokumentowania odchodzących w przeszłość zjawisk. W wielu przypadkach uzupełnia jednak dotychczasową wiedzę w tym zakresie, oraz podejmuje próbę usystematyzowania obiektów, nie będących dotychczas przedmiotem zainteresowań badawczych, jak to ma miejsce w przypadku krzyży żeliwnych(…)