Pierwszy „cytat” z Matejki - Adam Poniński ze Szczęsnym Potockim Centralny fragment obrazu z dodaną lożą  Drugi „cytat” z Matejki - Franciszek Salezy Potocki, Michał Fryderyk Czartoryski i brat króla Michał Jerzy Poniatowski

Muzeum Zamojskie zaprasza na prezentację obrazu
„Rejtan wg Matejki” - Georga Fischhofa.
Obraz można oglądać w dniach:
wtorek - niedziela w godz. od 900 do 1700

  •    PAMIĘCI JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO   

    2 lipca bieżącego roku zmarł w Gliwicach Jerzy Lewczyński, 90 – letni nestor polskiej fotografii, związany z Zamojszczyzną urodzeniem a z Muzeum Zamojskim wieloletnią przyjaźnią.

     

    Urodził się 14 marca 1924 roku w Tomaszowie Lubelskim. Ojciec jego (zamordowany w 1941 roku przez Niemców) był wójtem Rachań, siedziby gminy, gdzie Jerzy mieszkał do połowy lat 40. Jerzy Lewczyński ukończył gimnazjum im. Bartosza Głowackiego w Tomaszowie Lubelskim. Po wrześniu 1939 roku pracował na poczcie w Rachaniach, później w Tomaszowie. W latach 1943-1944 był żołnierzem Armii Krajowej. Po wojnie podjął studia na Wydziale Inżynieryjno-Budowlanym Politechniki Śląskiej w Gliwicach, gdzie pracował po studiach i zamieszkał na stałe.
    W rodzinie Lewczyńskiego były pewne tradycje fotograficzne. Jerzy opowiedział w jednym z wywiadów o momencie, w którym pierwszy raz zaintrygował go aparat fotograficzny. Jego wuj, marynarz na statku „Dar Pomorza”, przywoził wiele wykonanych przez siebie zdjęć. Pokazywał zdjęcia ze swoich rejsów dookoła świata, a także te wykonane podczas I wojny światowej, które samodzielnie wywoływał. Tak zaczęła się fascynacja Lewczyńskiego rejestracją otaczającego Go świata.

    Od młodości przyjaźnił się z Feliksem Łukowskim z Siemnic (wioska w gminie Rachanie), aż do śmierci Feliksa w 1985 roku. Łukowski, kilka lat starszy od Lewczyńskiego, uczył młodego Jerzego – jak sam twierdził – techniki fotografii, szczególnie prostego sposobu robienia powiększeń fotograficznych, który według niego Feliks wymyślił – światłem słonecznym przez otwór w zasłonie okna. Układem optycznym przy przenoszeniu obrazu z negatywu na papier był aparat fotograficzny.

    Pierwsze fotografie Jerzy Lewczyński wykonał w roku 1938 aparatem Kodak Baby Brownie. Jeszcze przed wojną zakupił aparat Agfa Billy Record 6×9 (za 125 ówczesnych złotych). Obróbkę chemiczną pierwszych swoich negatywów zlecał wtedy studiu fotograficznemu w Warszawie. W początkach lat 40. robił amatorskie zdjęcia krajobrazów oraz dokumentujące życie i obyczajowość społeczności rodzinnych Rachań, a także pierwsze fotomontaże nazwane „fotografią marzeń”, jak np. z egzotycznymi palmami z negatywu wuja nałożonymi na negatyw z portretem swoim i Feliksa Łukowskiego siedzącymi na łące w Rachaniach.

    Osiedliwszy się w Gliwicach, nie poprzestał na własnych twórczych poszukiwaniach i eksperymentach fotograficznych, natychmiast włączył się w nurt życia fotograficznego. Pomógł w powstaniu Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego, którego został członkiem. W 1956 roku przyjęto go do Związku Polskich Artystów Fotografików, gdzie wiele lat wchodził w skład Rady Artystycznej ZPAF, a w latach 1979-1984 jej przewodniczył. Od 1988 do 1993 roku był wykładowcą Wyższego Studium Fotografii ZPAF w Warszawie.

    Został uhonorowany licznymi nagrodami w Polsce i za granicą m.in. Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis i Nagrodą im. Katarzyny Kobro, a jego dzieła znajdują się w kolekcjach wielu muzeów sztuki i fotografii np. Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Folkwang w Essen, Musée de l’Elisée w Lozannie.

    Jak wielu wielkich twórców, Jerzy Lewczyński nie kończył żadnych szkół artystycznych. Był z wykształcenia inżynierem zatrudnionym w biurze projektów przemysłu chemicznego i fotografem amatorem – jak zawsze mówił – „bawiącym” się fotografią od dzieciństwa. I może dlatego miał odwagę robić z nią to co chciał, a nie to co wypada. W latach 50. spotkał dwóch podobnych mu „szaleńców” – Zdzisława Beksińskiego i Bronisława Schlabsa. Ich wspólny pokaz w Gliwicach w 1959 roku uznany został później za narodziny polskiej nowoczesnej fotografii. Dziwne, surrealistyczne zestawienia fotograficznych obrazów, jakie tam pokazali, zostały nazwane „antyfotografią”. Fotografia przestała być odbiciem rzeczywistości a zaczęła ją tworzyć. Twórczość ta wniosła do polskiej fotografii świeże spojrzenie i odkrywcze wartości, a fotografie z końca lat 50. były dziełami prekursorskimi wobec powstałej dziesięć lat później sztuki konceptualnej.

    Od lat 60. XX wieku zajmował się „archeologią fotografii”, której teoretyczną koncepcję sformułował ostatecznie blisko 20 lat temu. W koncepcji tej – będącej odkryciem wyłącznie Lewczyńskiego – każde zdjęcie ma bezcenną wartość, jest zapisem czyjegoś życia, okruchem rzeczywistości, które Jerzy namiętnie zbierał. Czy to portret znaleziony na ulicy, czy stare klisze wyrzucone przez kogoś na śmietnik. Z tych okruchów rzeczywistości tworzył swoje narracje. Nieznane twarze, zapomniane wydarzenia stawały się treścią nowych zestawów, wystaw, publikacji. Anonimowi ludzie z przeszłości stawali się źródłem sztuki. Według historyków sztuki, działania Lewczyńskiego wyprzedziły zainteresowania artystyczne związane z pojęciem fotografii jako „zbiorowej pamięci” czy „archiwum historii”, popularne w światowej fotografii od lat 80. XX wieku. Te kilkudziesięcioletnie, twórcze poszukiwania uwieńczone zostały obszerną publikacją albumową Jerzego Lewczyńskiego „Archeologia fotografii” wydaną w 2005 roku.

    Jerzy Lewczyński zajmował się także historią i krytyką fotografii oraz publicystyką z nią związaną. W 1999 roku opublikował „Antologię fotografii polskiej 1839-1989” (Bielsko-Biała, 1999) – pierwszą tego typu monografię w Polsce.

    W 1992 roku doprowadził do przekazania Muzeum Okręgowemu w Zamościu archiwum fotograficznego Feliksa Łukowskiego – 1500 szt. negatywów będących unikatowym dokumentem życia podzamojskiej wsi w czasie II wojny światowej – i osobiście wykonał z wybranych negatywów 600 powiększeń wystawowych. Pierwsza duża ich wystawa była prezentowana w Muzeum w Zamościu w 1992 roku pt. „Było to 50 lat temu”.

    Od tamtego czasu powiększenia zdjęć Łukowskiego wykonane ręką Lewczyńskiego eksponowano na kilkunastu wystawach, m.in. w rodzinnych Siemnicach Feliksa Łukowskiego, w Rachaniach, w Krynicach, gdzie Łukowski był wiele lat dyrektorem szkoły, w Tomaszowie Lubelskim, w Muzeum Wsi Kieleckiej w Kielcach, w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu. W 2005 roku Muzeum Zamojskie wydało album fotograficzny z kilkuset fotografiami Feliksa Łukowskiego (jest nadal w sprzedaży w Muzeum).

    Jerzy Lewczyński brał czynny udział w przygotowaniu albumu. Dołączył 2 artykuły wspomnieniowe i kilkanaście refleksji z pamięci, z ich wspólnej młodości, które zostały swoistymi mottami do poszczególnych rozdziałów tematycznych albumu.

    Zasługi Jerzego Lewczyńskiego dla Muzeum Zamojskiego, a zwłaszcza jego zaangażowanie w ratowanie zabytkowej fotografii, są trudne do przecenienia. Pozostanie na zawsze w naszej wdzięcznej pamięci.
    Henryk Szkutnik, kustosz działu fotografii w Muzeum Zamojskim.